Achilles w robocie

24 kwietnia 2018
Krótka foto relacja z warsztatu. „Achilles” na obrzydliwej podstawce z plasteliny, doczekał się na swoje kotwice i blaszki. Czas na płukanie i montaż masztów i olinowania. Czy pisałem już, że tego nie cierpię ;)

7 Comments

  1. |

    Oj ciasno tam. Jak tyś przykleił dolny reling?

  2. evadam
    |

    Z trudem :D

  3. |

    Achilles, jak Achilles, ale ta oznaka armatorska (ja wiem, że ona jest ze zdjęcia) to kojarzy mi się z całkiem inną częścią Europy :-) .
    A jak marynarzyki mają dostać się do dziobówki? Nie żebym się czepiał, co to to nie ;-) , tylko tak z ciekawości.

  4. evadam
    |

    Co do dziobówki, to planik w trzecim tomie Micińskiego miejscami nijak się ma do zdjęć, a że zdjęcia też nie dały mi pełnej jasności… zostaje tak jak jest.
    Wygląda na to, że nie po raz pierwszy każdy będzie musiał znaleźć swojego Graala.

  5. |

    Nie ma modeli idealnych. Niko na pomoście bojowym Groma „zapomniało” o zejściówce do sterówki a my tu będziemy się użalać, że marynarzyki do kajuty bosmańskiej nie trafią. Jedźmy dalej, bo jest dobrze.

  6. evadam
    |

    Pytania są uzasadnione. Sęk w tym, że przy braku planów stoczniowych, muszę się opierać na tym co jest dostępne. Z „Pionierem” było jeszcze gorzej (jeden nieprecyzyjny szkic i dwa zdjęcia). Jedno jest pewne, w przyszłości nie będę się brał za model, bez solidnych materiałów. Za dużo czasu zajmuje mi rozkminianie niuansów technicznych. Następne dwa modele mam dużo lepiej udokumentowane.

  7. |

    A można prosić o wpis ze zdjęciami rdzy na kadłubie w powiększeniu. Mam z tym największy kłopot.

Zostaw komentarz