Relacja ze stoczni

25 lutego 2018
Prace przy czterech jednostkach pływających pomału posuwają się naprzód. Z powodu grubego błędu musiałem zacząć od nowa kadłub Pioniera i poprawić nadbudówki Smoka. Jak na razie tylko „Nurek” idzie mi dość gładko i wydaje się, że wysforował się na czoło stawki. Mam jeszcze zagwozdkę, czy wszystkie szpeje pokładowe odlewać wraz z kadłubem, czy jako osobne drobiazgi. Obie opcje mają swoje zalety i wady. Póki co – „Pionier” poza nowym kadłubem, kominem i nadbudówkami ma już nawiewniki i windy, „Bug” wciąż jeszcze jest w kadłubowni, „Smok” ma już gotowy kadłub i zaczynam dłubać nadbudówki, a „Nurek”… jest po prostu śliczny :)

Co ważne, przyjechały też już do mnie kalkomanie.

2 Comments

  1. |

    Jakie to ładne, mniam… ;-) .
    Co do „zad i walet” :-) dwóch opcji odlewania to należy postawić na stole odlew-wzorzec, wziąć pędzelek wielkości 000nic w garść i uruchomić modelarską wyobraźnię średnio uzdolnionego sklejacza. Co się da pomalować razem z kadłubem bez wyłamywania palców to odlewać razem z kadłubem, co przy malowaniu na kadłubie będzie powodować wysyłanie „koronek” pod adresem projektanta, należy odlać jako część osobna przyklejaną do kadłuba. Wg mnie, w ten sposób mamy trzecią opcję , zdroworozsądkową.

  2. evadam
    |

    Przy małych jednostkach wielkości „Nurka” w zasadzie wszędzie jest niesamowicie ciasno. Malowanie czegokolwiek będzie tam trudne. To jeszcze jeden z powodów, by kończyć mikrusy jak najszybciej i brać się za coś większego, na przykład za Francuza :)

Zostaw komentarz